2012r. Nasz Pierwszy Wyjazd..

Ona i On, podróż do Rzymu – brzmi pięknie, prawda?

Nasz pierwszy wspólny wyjazd.. Wcale nie było tak pięknie jak mogłoby się wydawać. To była nasza próba bycia Razem. Fizyczna; czy poradzimy sobie z Łukasza niesfornym ciałem. Psychiczna; zmierzeniem się z wieloma rzeczami na raz; wysiłkiem fizycznym, lękiem, tęsknotą za bliskimi, werbalną komunikacją, obcym językiem oraz miastem.

Wyjazd i czas przed wyprawą – nie taką zwykłą, bo Europejskim Spotkaniem Młodych Taize w Rzymie, które odbywało się tuż po Świętach Bożego Narodzenia, czyli ja musiałam Święta spędzić prawie pięćset kilometrów od Bliskich.

Sam wyjazd planowaliśmy trzy miesiące. Oficjalnym opiekunem Łukasza był nasz znajomy, zaś ja byłam asystentką koleżanki, ponieważ tak tego wymagały zasady. Zatem na „dzień dobry” mieliśmy wyzwanie; jak, pomimo takich okoliczności – być razem.

Będąc już w Rzymie wszyscy całą ekipą osób z niepełnosprawnościami oraz wolontariuszami spaliśmy w jednym miejscu, a tu wystarczyło się dogadać między sobą. Oczywiście przestrzegając zasad koedukacji.

Ja, w tej grupie byłam nowym obiektem zainteresowania z drugiego krańca Polski – wszyscy uważnie mi się przyglądali i dyskretnie upewniali się; czy aby na pewno nie zwariowałam.

W Życiu każdego człowieka powinien, lub samoistnie następuje taki czas, gdzie stajemy się odpowiedzialni za własne decyzje oraz wybory – ze wszystkimi tego konsekwencjami, nawet tymi, których do końca nie znamy.

To oczywiste, że te progi dojrzałości i odpowiedzialności dla każdego są inne. Dla jednych sama myśl samodzielnego wyjścia z domu – będąc osobą niepełnosprawną – jest czymś niewyobrażalnym. Dla innych, mimo wyzwań jest czymś normalnym. Oddzielenie się od pępowiny rodziców, ich pomocy, nakazów, zakazów czy też funduszy – dla jednych naturalne i spontaniczne; dla pozostałych trudne i paraliżujące.

My, na tym cudownym zdjęciu powyżej – jesteśmy bardzo młodymi ludźmi (mieliśmy wówczas po dziewiętnaście i dwadzieścia-jeden lat), którzy podjęli decyzję odcięcia pępowiny i chwyceniu Życia we własne ręce – mając w głowach lęk, niepewność i mętlik. ale w sercu tlące się Uczucie. Uczucie, które zaprowadziło nas tu, gdzie obecnie jesteśmy i nieustannie nas prowadzi.

~Ewellina

4 Komentarze

  1. MariolaOdpowiedz14 stycznia 2018 o 22:07 

    Witam was bardzo ciepło choć za oknem mróz.
    Bardzo na czasie temat miłość tabu cieszę się z takiego obiegu sprawy. Podziwiam waszą odwagę chodzi mi głównie o odwagę w przecięciu pępowiny. Ja pępowinę od rodziców przecięłam dopiero po kilku latach od śmierci opiekunów (rodziców), czyli nie mniej ni więcej miałam 24-25 lat.
    Teraz mieszkam samodzielnie i wiem jak bardzo ciężko jest mieszkać samemu bez wiedzy że można na kogoś liczyć zaznaczam iż piszę to z własnego punktu widzenia co nie oznacza że ma się wam źle mieszkać, w końcu macie siebie.
    Bardzo podziwiam was za ten krok i kibicuję wam, wielkie ukłony dla waszych rodziców bo w dużej mierzy to oni mieli dość dużo odwagi by nie stać wam na drodze do waszego wspólnego szczęścia.
    Wiem jak bardzo dużą przeszkodą są właśnie rodzice, bo kto jak nie oni wiedzą jak obchodzić się własnym dzieckiem (tak sobie myślą). Tak jak już zaznacza,łam we wcześniejszym felietonie że jestem osobą po wypadku i trochę widzę jak te mamuśki dmuchają i chuchają na swoje niepełnosprawne pociechy i najzwyczajniej nie mogą podejmować decyzji o swoim życiu samodzielnie, tak jak by ci rodzice mieli wiecznie żyć a później jest zgrzytanie zębów co ja narobiłam nie dałam córce czy synowi wyboru.
    Dlatego pragnę jeszcze raz pogratulować odwagi przede wszystkim wam droga Ewelino i drogi Łukaszu oraz waszym rodzicom.
    Z wielką nadzieją będę czekała na wasz odzew jak to było z waszymi rodzicami?

    Mariola

    • Łukasz & EwelinaOdpowiedz14 stycznia 2018 o 22:23 

      Mariola! Dziękujemy za Twój komentarz! Poruszyłaś bardzo ważny i ciekawy temat. Wkrótce postaramy opisać jak to wygląda i wygląda z naszej strony.

  2. AgataOdpowiedz15 stycznia 2018 o 21:20 

    Pamiętam kochani jak spotkałam Was niedaleko Circo Massimo podczas tego wyjazdu! 🙂 ludzie wyjeżdżają na drugi koniec Europy żeby spotkać ludzi mieszkających tuż obok.
    Pozdrawiam Was cieplutko! 😊

    • Łukasz & EwelinaOdpowiedz15 stycznia 2018 o 21:32 

      Oooo.. tak! I to jest niesamowite 😉

      Pozdrawiamy :*

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.