Do Rodziców Osób Niepełnosprawnych

Niekiedy potrzeba czasu, by przyszło natchnienie do napisania czegoś wartościowego. Kilka miesięcy temu rozpocząłem cykl artykułów „Jak Się Otworzyć na Miłość..„. Jako osoba niepełnosprawna w stopniu znacznym, w dodatku „niemowa” szczęśliwie poślubiłem kobietę mojego Życia. Wielu innych „kulawych” traktuje mnie jako wyrocznię i pyta jak to mi się udało – stąd pomysł na ten cykl. Napisałem dwie części i poczułem bezsens…

Nie mogę kontynuować bez tego artykułu, który myślę, że może uderzyć w sedno.

Drogi Rodzicu..

Wiem, że kochasz swoje dziecko. Tym bardziej, jeśli potrzebuje Twojej specjalnej troski – to Ty, dzień w dzień walczysz do ostatniego tchu, by zapewnić Mu godny byt. Rezygnujesz z swojej pracy, a często z swojej świetlnej kariery, aby od 8:00 zacząć karkołomną rehabilitację swojej pociechy – nieustannie słuchając od lekarzy, fizjoterapeutów, że musisz dać z siebie jeszcze więcej, gdy pod wieczór już padasz. Siła jaka Cię napędza to małe postępy tej walki, które dla innych mogą być niezauważalne, ale dla Ciebie to są kroki milowe.

Tak mijają lata, tworzy się szczególna rodzicielska więź. Ta więź jest piękna, ale.. – tu niema żadnego „ale”. To jest po prostu bezwarunkowa Miłość. Należy Ci się za to ogromny szacunek, bo może ktoś inny by się zwyczajnie poddał.

Dzień, w którym piszę ten artykuł mam ponad 27 lat, jest po 23:00, a moja Żona zmywa naczynia po całej sobocie pyszności.

Kiedyś też byłem takim dzieckiem, stąd wiem jak wygląda codzienna rzeczywistość. Dlatego poniższe słowa można traktować jako wołanie swojej pociechy z przyszłości. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie to w 100% pasować do każdego przypadku, ale a nóż komuś pomogę.

Kilka godzin temu pisałem z dziewczyną, która jest w podobnym stanie fizycznym, co ja. Napisała, że poznała kogoś przez Internet, ten ktoś chce Ją bliżej poznać, pomimo Jej dysfunkcji. Spytałem w czym problem?

Odpowiedź: „Moja mama ma wątpliwości..”. To już kolejna osoba, która pisze do nas, że nie może pójść dalej, ponieważ Rodzice czegoś się obawiają.

Ja, naprawdę nie wiem co mam takim osobom napisać. Osobiście miałem to szczęście, że moi Rodzice w niczym mnie nie hamowali – choć, pewnie niejednokrotnie drżeli ze strachu. Dzięki temu jestem tu, gdzie jestem.

Jestem wstanie zrozumieć czym spowodowany jest ów strach. Każdy Rodzic pragnie uchronić swoje dziecko od błędów, potknięć i rozczarowań. Ten mechanizm przybiera na sile w szczególności, gdy latorośl jest spowita jakąś dysfunkcją. Przecież ono jest takie bezbronne, jak sobie poradzi bez twojej pomocy?

Mierzwi mnie myśl, że tego typu strach może spowodować, że osoba niepełnosprawna niema jak tak naprawdę zasmakować prawdziwego Życia. Tak, to prawda – czasem to życie jest cholernie brutalne. Jednakże chroniąc teraz, szykujesz niesamowity ból za X lat!

Co mam na myśli? – pewnie w głębi duszy już wiesz, ale odkładasz ten lęk jak najdalej. Moim zdaniem to jest błąd i czym prędzej zdasz sobie z tego sprawę, tym lepiej.

Nikt nie zna dnia, ani godziny. Odejdziesz z tego Świata, a Twoje bezbronne dziecko zostawisz z systemem socjalnym, który sam kuleje. Stąd mam ogromną prośbę do Ciebie;

Jeśli jesteś Rodzicem dziecka, które boryka się z niepełnosprawnością, lecz wykazuje potencjał intelektualny to proszę zaszczep w Nim; ciekawość Świata, determinację i samodzielność.

Codzienna rehabilitacja może i poprawia sprawność fizyczną, ale nie zapewni sprawności Życia. Dlatego nie przekładaj nigdy rehabilitacji ponad naukę. Wykształcenie jest równie istotne, co fizyczność. Pozwalaj dziecku na potknięcia, to niezwykle rzeźbi samoświadomość. Zawsze wierz w swoje dziecko, choćby inni wątpili!

To przede wszystkim od Ciebie zależy jego przyszłość. Nie może być tak, że piszą do nas dorosłe osoby niepełnosprawne i opowiadają nam jak rodzice kurczowo zatrzymują Ich w domu lub nie opuszczają ich na krok..

Całe clou rehabilitacji jest to, ażeby dana osoba była bardziej samodzielna. Nie uczysz dziecka samodzielnego jedzenia tylko po to, aby Tobie było łatwiej. Lecz po to, by jak Ciebie zabraknie mogło wziąć łychę w dłoń i samo się najeść. Tak jest ze wszystkim.

Nie piszę tych słów w celu zgnębienia. Chcę, aby ten artykuł choć trochę zmienił perspektywę Rodziców osób niepełnosprawnych i być może obudzić w Nich wiarę „na lepsze jutro”.

Jeśli uważasz, że ten artykuł jest wartościowy – to proszę, udostępnij go dalej.

4 Komentarze

  1. JudytaOdpowiedz8 października 2018 o 11:26 

    Prawda. Brutalna prawda.

  2. MonaOdpowiedz8 października 2018 o 12:25 

    Dziekuje za ten tekst. Dziś, w wielki dzień, kiedy Córcia na wózku sama chciała iść do przedszkola. Nie wiem w jakim wróci humorze, ale cieszę się ogromnie z tej chęci samodzielności i będę podsycać.

    • Łukasz CzerwińskiOdpowiedz8 października 2018 o 14:57 

      A ja dziękuję za ten komentarz. Życzymy wszystkiego dobrego Tobie i Córci 🙂 Przed Wami długa droga, ale wierzę, że owocna! 😉

  3. Kasia M.Odpowiedz8 października 2018 o 22:01 

    Pięknie napisane! U mnie, w mojej głowie codziennie trwa walka. Jestem opiekunką dziecka niepełnosprawnego – nie ruchowo bo ma CT1. ale dylematy podobne… Z jednej strony jego życie jest ciągle zagrożone, wystarczy małe zaniechanie, rozkojarzenie, zapomnienie i może stracić życie (ludzie nic nie wiedzą o tym typie cukrzycy) a z drugiej strony wiem, że im szybciej i więcej go nauczę, jak żyć z chorobą (usamodzielnie go), będę spokojniejsza i jego przyszłość, dorosłe życie. Jest ciężko to wyważyć ale walczę o w miarę normalne życie dla mojego dziecka. Nie ograniczam, inspiruję, zachęcam do ciekawości świata, chwalę za wszystkie drobne sukcesy… Poprostu kocham-nie ograniczam. Pozdrawiam wszystkich opiekunów niepełnosprawnych i życzę Wam dużo siły, samozaparcia i wiary w Wasze Dzieci😘👍💗🍀

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.