Artykuł Jak Otworzyć Się Na Miłość – bądź otwarty, ale nie przegnij.. pochodzi z serwisu MiłośćBezTABU.
]]>Od pierwszej części “Jak Otworzyć Się Na Miłość – Wstęp” minął ponad miesiąc – i w takich odstępach czasu będą się ukazywać kolejne części. Nie lubię pisać “na siłę”, ponieważ uważam, że wówczas to, co chcę przekazać będzie nijakie. Jeśli jesteś tu po raz pierwszy to, skocz proszę do poprzedniej części, gdyż ta jest jej kontynuacją.
Musisz wiedzieć, że za nastolatka miałem ogromne problemy z wyjściem do ludzi. Wszędzie chodziłem z moimi kochanymi Rodzicami lub z Siostrami. Przecież to nic złego – powiecie – tak, racja, ale.. zupełnie inaczej człowiek się zachowuje, gdy wyjdzie z kimś, kto go do końca nie zna, niż jeżeli wyjdzie z kimś bliskim. Czy poderwiesz kogoś mając Rodzica przy boku? – ni cholery, ale na podrywanie przyjdzie jeszcze pora.
W poprzedniej części pisałem o samoakceptacji, która jest fundamentalna – jeśli chcemy stworzyć głębszą relację. Dziś pójdziemy o krok dalej. Jeżeli masz podobne problemy jakie ja miałem; z wyjściem i obcowaniem z innymi – trzeba to przełamać.
Mój strach przed wyjściem między ludzi wynikał praktycznie z jednego powodu – brak komunikacji werbalnej. Jak mogę przekazać jakąś wartość drugiemu człowiekowi nie używając aparatu mowy? – wydawało mi się to niemożliwe, do pewnego momentu.
Na skraju frustracji; postanowiłem coś zmienić. Nie wiem czy Ty też tak masz, ale – gdy ja czegoś zapragnę, zawezmę się i zrobię pierwszy krok – to Wszechświat / Bóg tak działa, że podsuwa rozwiązania. Tak właśnie było i tym razem. W ciągu dwóch tygodni pojawiła się opcja na pierwszy, samodzielny wyjazd na dwutygodniowe wczasorekolekcje. Miałem zaledwie kilka chwil na podjęcie decyzji – jadę, czy nie jadę? – jeszcze rok w tył byłem anty wszystkiemu, co było związane z Kościołem. Zatem, jak ja – kurde mol – wytrzymam codziennie Godzinki, Msze Święte i Zdrowaśki?
Jednak to, czego najbardziej się bałem – to wcale nie Zdrowasiek; tylko tego, jak się otworzę przed drugim człowiekiem – fizycznie oraz psychicznie. Potrzebuję pomocy począwszy od ubrania się, a skończywszy na sraniu. Z góry Cię przepraszam – jeśli poczułeś się zniesmaczony, ale taka jest prawda i nie będę tu nic upiększał – gówno zawsze będzie gównem, a nie towarem luksusowym. Jeśli jesteś osobą niepełnosprawną, to wiesz co mam na myśli i jak trudno jest przełamać się w tak intymnych sferach przed obcymi osobami.
Najważniejsze jest podjęcie decyzji. Wówczas miałem dwie możliwości; zostać w domu, w swojej strefie komfortu lub spróbować ją przezwyciężyć. Jak już jechałem na miejsce; w środku cały dygotałem ze strachu, ale chciałem podjąć ów wyzwanie.
Może dla Ciebie niema nic w tym strasznego, ani wyjątkowego. Dla mnie, jednak to był jeden z ważniejszych momentów w moim Życiu.
Okazuje się, że gdy stawisz czoła temu, co Cię przeraża i z tym wygrywasz – to czujesz niesamowitą wolność. To niekoniecznie ciało nas ogranicza, tylko nasz umysł, a konkretnie przekonania i czarnowidztwo. Wspomniałem, że bałem się także komunikacji – zupełnie niepotrzebnie. Gdy ktoś chce Cię bardzo poznać, a Ty to odwzajemnisz to wspólnymi siłami znajdziecie alternatywną drogę ku temu.
Nadchodzi taki czas, kiedy nabierasz wiatru w żagle.., ale ten wiatr może ponieść za daleko. Z moich obserwacji wynika – zresztą, sam też tak miałem – że osoby niepełnosprawne, które bardzo pragną drugiej połówki – upatrują ją w każdym, kto jest bardziej zainteresowany znajomością. Niestety, to nie jest zdrowe. Można nieźle przegiąć – robiąc krzywdę przede wszystkim sobie. Lepiej mieć dystans i nauczyć się trzymać swoje uczucia na wodzy.
Konkluzja tej części jest następująca; jeśli jesteś nieśmiały i skryty – jak najczęściej wychodź do ludzi i kreuj nowe znajomości, ale nie szukaj kurczliwie swojej drugiej połówki.
Artykuł Jak Otworzyć Się Na Miłość – bądź otwarty, ale nie przegnij.. pochodzi z serwisu MiłośćBezTABU.
]]>Artykuł Jak Wyglądała Nasza Przysięga? pochodzi z serwisu MiłośćBezTABU.
]]>Choć od naszego Ślubu minęły już dziewięć miesięcy i mogłoby się wydawać, że będziemy teraz pisać o narodzinach nowego członka naszej Rodziny; jednak nie o tym będzie mowa – spokojnie, na to też przyjdzie czas. Do tej pory, nie wiele Wam zdradzaliśmy na temat tego jak właściwie wyglądały nasze Zaślubiny. Kilka osób na Facebooku poprosiło nas, żebyśmy opowiedzieli co nieco o naszej przysiędze. Mamy nadzieję, że ten wpis rozwieje obawy niektórych niepełnosprawnych zadających sobie pytania typu “jak ja, niemówiący wezmę Ślub?“.
Ewelina też się o to martwiła i była wręcz pewna, że będą jakieś niesnaski – no i Panikara wykrakała. Poszliśmy do mojej Rodzinnej parafii, gdzie byłem znany i chyba nawet lubiany. Podczas gdy z Wikariuszem ustalaliśmy już datę tego Wielkiego dnia, w ten czas wparował Proboszcz, który poznawszy naszą historię powiedział, abyśmy poszli do innej parafii, ponieważ On nie wyraża zgody na nasz Związek.. – pozwólcie, że nie będziemy drążyć tematu i przytaczać argumentacji tego Księdza, bo nie są – po prostu – tego warte. Nie nam też jest osądzać, Ktoś Inny zrobi to najlepiej.
Co bądź, to bądź: Moja wówczas Narzeczona była wściekła, zaś ja nieco zbulwersowany – jednak, ja byłem gotów, by “zaliczyć” każdy Kościół w Lublinie. Na szczęście nie musieliśmy długo szukać. Proboszcz z sąsiedniej Parafii nie widział absolutnie żadnych problemów; prosił jedynie o załatwienie urzędowych formalności.
Nie poddawajcie się, gdy pod Waszymi nogami pojawią się kłody, nie siejcie też za to nienawiści – to nic nie da! Cztery zacne litery w troki i przyjcie do przodu; zwłaszcza wtedy, kiedy wszystko zdaje się nie sprzyjać.
Wracając jednak do naszej Przysięgi. Kościół Katolicki przewidział taką sytuację, gdy Nepturient nie może mówić; określa to jasno Kodeks Prawa Kanonicznego.
Kan. 1104.§ 2. Zgodę małżeńską nupturienci powinni wyrazić słowami, a gdy nie mogą mówić, równoznacznymi znakami.
Proste jak budowa cepa – tylko nie każdy o tym wie, również niektórzy Księża z starszego pokolenia. Wystarczyłoby jakbym przytakną głową, ale zdołałem powiedzieć sakramentalne TAK! – podobno wyraźnie.
Być może przyjdzie taki dzień, kiedy zdradzimy i pokażemy Wam trochę więcej.
Artykuł Jak Wyglądała Nasza Przysięga? pochodzi z serwisu MiłośćBezTABU.
]]>Artykuł Kohabitacja! pochodzi z serwisu MiłośćBezTABU.
]]>Kohabitacja (łac. „co-, con-”, znaczy „z, wspólnie”; „habitare” – „mieszkać, przebywać”) – wspólne zamieszkanie, współmieszkanie, nieformalne „życie razem”. Zjawisko to definiuje się także jako „niezamężne pożycie z partnerem płci przeciwnej”. Tego typu związki „tworzone są przez dwie osoby płci przeciwnej, wspólnie zamieszkujące przez dłuższy czas, prowadzące gospodarstwo domowe i utrzymujące związki seksualne”.
Tak, zgodnie z tą definicją kohabitujemy na maxa! Czy to coś złego? – w naszym odczuciu nie, choć jesteśmy związani z religią chrześcijańską. Znamy także oficjalne stanowisko Kościoła w tej sprawie, jednak go nie respektujemy – dlaczego?
Naszym zdaniem związek małżeński powinno poprzedzać dogłębne poznanie siebie nawzajem, zarówno w sferze mentalnej jak i fizycznej – również tej intymnej. Nie chcemy przyjąć sakramentu po omacku – to jest dalece nieodpowiedzialne. Chcemy przyjąć Go w pełnej świadomości swoich wad i zalet, znając swoje najsłabsze oraz najmocniejsze strony. To jest bardzo trudne do dokonania chodząc na same randki czy spacery.
Ponadto czujemy, że to co robimy jest podyktowane wolą Bożą. Na naszej drodze jest tyle wyłomów, że bez Jego pomocy by już nas nie było.
Każdego poranka, budzę się obok kochanej Kobiety i widzę Jej zaspane oczy, Jej aksamitne ciało budzące się do życia chcące przywitać nowy dzień. Zawsze przed śniadaniem ćwiczy, niby dla lepszej figury, ale doskonale wiem, że robi to też po to, aby mieć lepszą kondycję – bo przy mnie trzeba mieć…
Po porannej toalecie pora odpalić komputer, sprawdzić pocztę i zasiąść do pracy. Każde zlecenie traktuję jako nowe doświadczenie oraz wspaniałą przygodę. Programowaniem i frajdą zarabiam na nasze Życie. A co w tym czasie Ewelina? hmmm… zwykle podąża swoją ultra szybką hulajnogą na targ, kupić coś na obiad. Robi też mnóstwo innych rzeczy, o których nie będę pisał – nie starczyłoby mi dnia.
Jeśli ktoś powie, że w tym wszystkim tkwi grzech – będzie to dla mnie znaczyło, że jest ślepcem.
Nie zależy nam również, byśmy byli utożsamiali z Katolicyzmem. Jesteśmy po prostu osobami głęboko wierzącymi w Boga – wystarczy nam, że Go czujemy. Jest On wręcz namacalny w naszym Życiu i Związku. Codziennie Mu za to dziękujemy w formie Modlitwy / Medytacji.
Napiszcie koniecznie w komentarzach, co Wy sądzicie na ten temat.
Artykuł Kohabitacja! pochodzi z serwisu MiłośćBezTABU.
]]>