Jak Otworzyć Się Na Miłość – Wstęp

Pewien czas temu, na naszym FanPage’u pytałem się czy chcielibyście poczytać o tym, co – moim zdaniem – wpłynęło na to, że mam obok siebie tak wspaniałą Kobietę jaką jest Ewelina – jak to jest, że niepełnosprawny, w dodatku niemowa znalazł Miłość? Kilka osób dało mi zielone światło i między innymi do tych osób kieruję ten cykl artykułów. To będzie cykl kierowany do wszystkich tych, którzy szukają tej upragnionej Miłości lub chcą się zainspirować.

Zanim przejdę do konkretów, pozwolę sobie na kilka słów wstępu. Jeśli jesteś tu po raz pierwszy i nie wiesz o co chodzi; przejdź najpierw proszę do zakładki „Poznaj nas„, a potem wróć tutaj. Chcę zaznaczyć, że to nie jest jakieś Arkana Miłości, ani poradnik „Casanova na wózku inwalidzkim” – choć taki tytuł miałby pewnie większą klikalność niż ten faktyczny. Jednak, po pierwsze: nie o to chodzi, po drugie: do Casanovy mi daleko – On „zaliczył” 122 Kobiet, ja tylko / aż Jedną, której nieustannie się uczę. Zatem ekspert ze mnie żaden. Nie chcę, by to, co piszę zalatywało zbytnio Coachingiem, który – nie wiem jak Wam – ale mi się już obrzydł. To, co tu przeczytacie płynie prosto z serca i jest autentyczne, poparte moimi obserwacjami. Będę starał się pisać krótko i do rzeczy, bo na „pierdu pierdu” szkoda mi czasu. Ostatnia i najważniejsza rzecz – każdy jest inny, ma swój indywidualny charakter, więc nie próbuj być mną lub kimś, kim nie jesteś – to droga desperata, która prowadzi donikąd – wiem, bo próbowałem.

Czy potrafisz kochać samego siebie?

Jeśli odpowiedź jest negująca, to masz znikome szanse, by stworzyć długotrwały związek. Ja, tak jak pewnie każdy – miałem etap, gdzie kompletnie nie akceptowałem tego, jaki jestem. Nie chodzę, nie mówię nawet dupę trzeba mi podcierać – nie wspominając już o czynności poprzedzającej, w której też trzeba mi pomóc. Gdy jestem podekscytowany lub zdenerwowany potrafię ulać jak noworodek. Więc gdzie tu miejsce na miłość?

Zaakceptować powyższe cechy to pół biedy, ale pokochać.. to jest sztuka, ale zarazem podstawa. Dopóki nie pokochałem siebie, dopóty miałem problemy z kontaktami międzyludzkimi, wręcz wstydziłem się wyjść na zewnątrz. A jednocześnie pragnąłem czegoś więcej.

Samoakceptacja była u mnie kluczem! Ktoś może Ci mówić, że jesteś inteligentny, przystojny, ale jeśli sam tego nie poczujesz to masz w plecy. Zwykłym znajomym może to wystarczy, lecz nie drugiej połówce. Gdy wypiszesz wszystkie swoje wady i zalety pozwalając sobie na powiedzenie – „okej, taki właśnie jestem!” to poczujesz ulgę. Jeśli znajdziesz coś, nad czym możesz popracować – zrób to, a jeśli nie to trudno.

Na pewno wpłynie to na pewność siebie, która może zwalczyć niektóre lęki przed głębszymi relacjami. Ponadto mało kto ma dar jasnowidztwa, aby poznał Twoje lepsze strony – trzeba zadbać o to samemu. Raczej wątpliwe jest też to, że nagle spadnie z nieba Królewna lub Książę na lśniąco-śnieżnym rumaku i rzeknie – „zakochałem się w Tobie od pierwszego wejrzenia!”. Tiaa.. to byłoby zbyt piękne.

Zdradzę pierwsze ćwiczenie, które pozwoliło mi „ukochać siebie”. Zazwyczaj długo zasypiam, wówczas jest mój czas na rozmyślanie i kontemplacje. Najpierw skupiam się na oddechu, by uspokoić natłok zbędnych myślii, potem modlitwa i „pogadanka” z Bogiem – nie użalaj się nad sobą, bo On chyba tego nie lubi, a i tak zna wszystkie Twoje troski. Skup się raczej na tym czego pragniesz; przedstaw Bogu swoją wizję; wymień wszystkie swoje cechy i z serca podziękuj. A jeśli jesteś „niewierzący”, to po prostu daj sobie czas na wizualizacje swoich pragnień – tylko nie bujaj zbyt wysoko w obłokach, bo rzeczywistość może dać nieźle po „gębie”.

Jeśli nie jest zrozumiałe to, o czym tu napisałem; polecam przeczytać książkę „Joseph Murphy – Potęga Podświadomości”.

8 Komentarze

  1. OnaOdpowiedz17 marca 2018 o 11:55 

    Nie masz wyrzutów sumienia że twoja ukochana musi tak ciężko pracować fizycznie cierpieć psychicznie i ograniczać swoje życie przez twoja niepełnosprawność? Czy nie uważasz że z miłości do niej powinieneś ja zostawić?

    • Łukasz CzerwińskiOdpowiedz17 marca 2018 o 12:07 

      Takie wyrzuty byłyby bez sensu, ponieważ oboje w pełni Świadomie weszliśmy w związek. Ponadto, gdybym uważał, że powinienem Ją zostawić z Miłości – to coś byłoby nie tak; pewnie miałbym problemy z samooceną.

  2. adOdpowiedz17 marca 2018 o 12:02 

    Ona weź się puknij i poszukaj rozumu 🙂

  3. MariolaOdpowiedz17 marca 2018 o 14:03 

    Drogi Łukaszu myślę że zaliczam się do tych osób do których jest głównie kierowany ten artykuł gratuluję tobie oraz twojej kobiecie tak odważnego kroku .
    Nie wiem co jest ze mną nie tak ale doszłam do wniosku że nie chcę tworzyć stałego związku z płcią przeciwną, chociaż jeszcze parę lat temu nie wyobrażałam sobie życia bez mojego kochanego przy moim boku.
    Tak po przeczytaniu tego artykułu doszłam do wniosku że tak pokochanie siebie i swojej choroby jest bardzo potrzebne i myślę że w 99,9% to zrealizowałam, ale co dalej mam czynić.
    P.S
    TEŻ UWAŻAM ŻE WPIS ONA JEST BEZ PRZEMYŚLENIA najprawdopodobniej osoba pod nazwą
    „Ona” nie ma zielonego pojęcia o miłości osoby sprawnej z osobą niepełnosprawną, przecież my jako niepełnosprawni mamy prawo do miłości mamy swoje potrzeby tak jak i pełnosprawni.
    Mariola

    • Łukasz CzerwińskiOdpowiedz17 marca 2018 o 14:14 

      Mariola, dziękuje za komentarz! Znamy się nie od dziś i myślę, że jesteś doskonałym przykładem jak można zaakceptować swoją „niepełnosprawność”. Nie trzeba też być w związku, aby być szczęśliwym 🙂

  4. KarolinaOdpowiedz10 kwietnia 2018 o 01:17 

    Życzę Wam wszystkiego najlepszego na następne milion lat!!!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.