Artykuł Trochę czasu minęło i.. jest nas więcej! pochodzi z serwisu MiłośćBezTABU.
]]>Długo się nie udzielaliśmy na naszym FP MiłośćBezTabu.pl za co – ponownie Was przepraszamy. Było to spowodowane ciążą Eweliny, która nie należała do łatwych. Jednak, daliśmy radę ![]()
Poznajcie naszego drugiego, mocno wyczekiwanego Syna, Nikodema – przyszedł na ten, jakże zwariowany świat 26 czerwca 2022r. Zaś rok wcześniej sprzedaliśmy nasze ukochane “32m Szczęścia” i kupiliśmy nieco więcej ów metrów szczęścia – właśnie z myślą o rodzeństwie dla Tobiasza. Oczywiście wszystko ostro skracam i nie zdradzam tu wielu trudów, które musieliśmy przejść, by osiągnąć kolejny, upragniony cel.
Niemniej, te ostatnie dwa lata dały nam nieźle w kość – i nie ma co tu cukrzyć – nadal dostajemy (nie jeden Rodzic wie o co chodzi). Jednak każdy, kto chce coś osiągnąć dostaje w cztery litery – tak jest i tyle.
Chłopaki pochłaniają większość naszego czasu, zrzucając pozostałe rzeczy na drugi plan. Wiedzcie jednak, że Żyjemy i jesteśmy szczęśliwi. ![]()
Photo by: Agnieszka Jargiło
Artykuł Trochę czasu minęło i.. jest nas więcej! pochodzi z serwisu MiłośćBezTABU.
]]>Artykuł Jak To Jest Być Niepełnosprawnym Ojcem? pochodzi z serwisu MiłośćBezTABU.
]]>Jeszcze 3 listopada przeszliśmy z Eweliną z centrum Lublina na nekropolię przy Majdanku. Ja na swym “rumaku” elektryku, a Ewelina drałowała na pieszo – przy mnie. W sumie zrobiliśmy około 8 km w zaawansowanej ciąży – dla niektórych brzmi to jak kompletny brak rozsądku. Jednak to było celowe działanie.
Nazajutrz wręcz wygnałem moją Żonę na porodówkę – tak wygnałem, ponieważ Ewelina nie czuła większych skurczy i nie uważała, że jest sens jechać. Pojechała dla naszych spokojnych głów – jak pojechała, tak już została na oddziale; lekarz stwierdził, że w ciągu doby powinna się odbyć akcja porodowa.
Kolejnego dnia, z samego rana pytałem się mojej kochanej Żony czy już coś się “kroi”; na co odpisała mi, że wszystko jest w porządku i abym się nie śpieszył, bo pewnie zacznie się w drugiej połowie dnia. Zatem, jako posłuszny Mąż posłuchałem i po porannym śniadaniu, spokojnie wypitej kawie – wraz z moją Mamą, wyruszyliśmy do szpitala. Ewelina już nie odpisywała, ani nie odbierała telefonu – a mi serce znacząco przyśpieszyło, kawa okazała się być zbędna.
Na miejscu byliśmy tuż po 12:00. Niczym poparzeni wparowaliśmy z Mamą na oddział. Okazało się, że ta moja Spryciula już od 30 minut karmi nasze 3350 gramowe Szczęście, o imieniu Tobiasz. Zaś cały poród trwał zaledwie ponad godzinę. Oczywiście siłami natury! Wszyscy byli w szoku, nawet personel szpitala. My sami szykowaliśmy się na kilkugodzinny poród i ból. A Ewelina nie dość, że urodziła w ekspresowym tempie, to jeszcze na dodatek nie wspomina, aby ból był nie do wytrzymania.
Ale dlaczego o tym piszę, zamiast przejść od razu do aspektów, które sugeruje tytuł tego artykułu? – z dwóch względów; po pierwsze, wielu naszych czytelników czekało, aż napiszemy dłuższy artykuł z takimi szczegółami. A po drugie uważam, że rodzicielstwo zaczyna się tuż po podjęciu świadomej decyzji o byciu Rodzicem i tak naprawdę powinienem opisać tu cały ten okres. Jednakże powstałaby wówczas kilkustronicowa książka.
Ktoś, kiedyś zapytał nas czy na pewno dobrze przemyśleliśmy tą decyzję – tak, od bardzo dawna się nad tym zastanawialiśmy, a nawet napisaliśmy na ten temat artykuł – czy jesteśmy gotowi na Potomstwo?. To była na wskroś świadomie podjęta decyzja.
Tobiasz ma teraz zaledwie cztery miesiące i to jest zbyt krótki okres czasu, by pisać o tym jakim jestem dobrym tatą, czy też nie. Zresztą nie mnie to jest oceniać.
Jednak prawda jest taka, że pierwszy miesiąc był chyba najcięższym okresem w naszym związku – zarówno dla mnie jak i dla Eweliny. A tak naprawdę to Ona gra teraz pierwsze skrzypce. To Ewelina stara się, by nasz dzień wyglądał normalnie – czyli, aby w domu był porządek; aby był obiad, a jednocześnie musi opiekować się naszym synem, a na końcu oporządzić jeszcze mnie. Naprawdę sam Ją podziwiam i m.in. za to kocham!
Nie piszę tego po to, aby się wyżalić – absolutnie nie! Piszę jak faktycznie jest – ja Tobiasza nie przewinę, nie ponoszę i nie przypilnuję dłużej niż przez 15 minut. Oczywiście pomagają nam jak tylko mogą nasi Kochani Rodzice i najbliżsi znajomi. Moim głównym zadaniem jest zadbać o sprawy logistyczne oraz finansowe – m.in. dlatego tak rzadko pojawiają się wpisy.
Ktoś może zapytać; czy mnie to nie boli, że nie jestem w stanie fizycznie zająć się własnym dzieckiem?
Gdybym się tylko i wyłącznie skupiał na tym, czego nie mogę zrobić – bym zwyczajnie zwariował! Rzecz jasna, nie jest to dla mnie łatwe. Jednak teraz najważniejsza jest dla mnie interakcja z moim Synem. A ta jest bardzo dobra – nigdy nie przypuszczałem, że uśmiech na pucołowatej buzi, na mój widok – może przyprawić o taki przypływ endorfin. Ze mną też najczęściej gaworzy – jakby chciał coś dobitnie powiedzieć. Wiele jest takich chwil, które sprawiają, że aż serce rośnie. To jest to, co mnie buduje! Jestem przekonany, że z wiekiem ta “rola rodzica” się wyrówna.
Pomimo tych wszystkich trudów jesteśmy szczęśliwi i na pewno to była nasza dobra decyzja!
Zdjęcie: Eva Hajduk / Projekt “Inna Rodzina”
Artykuł Jak To Jest Być Niepełnosprawnym Ojcem? pochodzi z serwisu MiłośćBezTABU.
]]>Artykuł Już za chwilę będę Ojcem.. pochodzi z serwisu MiłośćBezTABU.
]]>Niezwykły jest fakt, że niespełna rok temu pisaliśmy, że jesteśmy gotowi na potomstwo, mija kilka miesięcy i udało się. Ci z Was, którzy śledzą nas od dłuższego czasu – dokładnie wiedzą jaką drogę przeszliśmy. Wydawać by się mogło, że Życie nas nieźle doświadczyło i tak – coś w tym jest, ale wszystko ma swój sens. Te wszystkie kłody, które podrzucano nam pod nogi – teraz dają nam niewiarygodną siłę. Dokładnie rok temu, we Wrześniu zakończyliśmy naszą akcję crowdfunding’ową 32 Metry Szczęścia, gdzie wszystko wskazywało na to, że się nie uda – a jednak! Mamy mieszkanie – ciasne, ale własne, które dało nam poczucie bezpieczeństwa. Samo to poczucie sprawiło, że pragnienie potomstwa przybrało na sile.
Niebawem napisała do nas telewizja Polsat z zapytaniem czy nie chcielibyśmy wziąć udziału w nowym projekcie, który ma na celu dostosowanie jednego pomieszczenia do danej niepełnosprawności – rzecz jasna – my jak to my powiedzieliśmy TAK. Kilka razy słyszeliśmy “przecież zamontowali Wam tylko ten podnośnik i zapewnili kilka atrakcji. Mogli wyremontować całe mieszkanie!”. Serio? – jeśli ktoś ma takie podejście, to klękajcie narody!
Sam podnośnik od LeviCare dużo wniósł w naszą codzienność. Razem z Eweliną zgodnie uważamy, że program “Małe Wielkie Marzenia” coś w nas odblokował. Trudno mi jest sobie wyobrazić, że moja Żona w ciąży ciągałaby mnie na basen tylko po to, by mnie wykąpać. Wypierdziel na glebę – prawie – gwarantowany.
Ewelina jest dokładnie w trzydziestym-trzecim tygodniu Ciąży. Początkowo nastawialiśmy się – sorry, to Ewelina się nastawiała na dziewczynę. Ja byłem gotów na wszystko, co Bozia da, byleby zdrowe. Jednak Ewelina od dawna zbierała ciuszki lekko różowe! Zdradzę Wam, że trochę tego było 🙂
A psikus jest taki, że będziemy mieli Syna. Z czego jestem wielce rad – Ewelina już też, choć zajęło Jej to kilka dni. Zaś ciuszki różowe znalazły już swój dom.
Wiele osób pisze do nas i pyta z troską jak Ewelina się czuje, ja odpisuję tylko, że dobrze i tak faktycznie jest. Ciąża jest wzorowa i niechaj tak zostanie. Bałem się, że doświadczę latających talerzy – wiecie z tymi hormonami różnie bywa. Jednak, na szczęście nic takiego nie było – uff.
Więcej napiszę w kolejnym wpisie. Śmiało zadawajcie pytania w komentarzach.
Artykuł Już za chwilę będę Ojcem.. pochodzi z serwisu MiłośćBezTABU.
]]>Artykuł Do Osób Niepełnosprawnych pochodzi z serwisu MiłośćBezTABU.
]]>Poprzedni artykuł był skierowany do opiekunów osób niepełnosprawnych i mam nadzieję, że pójdzie “w Świat”, coś może zmieni. Jednak raczej nie zmieni zbyt wiele w Życiu tych osób, które obecnie do nas piszą. Zatem niech ten wpis będzie próbą zastanowienia się nad tym, co dorosłe osoby niepełnosprawne mogą zrobić, by żyć “szczęśliwiej”.
Znowuż zaznaczam, że ten wpis jest wynikiem moich obserwacji i jest czysto subiektywny. Piszę ten tekst sam będąc osobą niepełnosprawną, fizycznie w pełni zależną od innych. Bardzo często słyszę, że mi się po prostu poszczęściło, a Żona spadła mi niczym wygrana w “Totka” – gówno prawda. Pozwólcie, że przytoczę dwa fakty z mojego Życia.
Pierwszy fakt; leżałbym jak kłoda, bez możliwości jakiejkolwiek komunikacji, gdyby nie codzienna walka moich kochanych Rodziców o moje Jestestwo. Bardzo rzadko mi cokolwiek popuszczano. Jestem wręcz pewien, że bez tych zdrowych męczarni bym był innym człowiekiem.
Drugi fakt; i o nim już wiecie – potrzebuję pomocy przy każdej czynności fizycznej. Prawdę mówiąc, gdybym patrzył tylko na to, że ktoś musi mi podetrzeć cztery litery i wykonywać za mnie czynności fizjologiczne – to nigdy nie odważyłbym się na stworzenie związku.
A jednak, takie pary / Małżeństwa istnieją i mają się dobrze. Okazuje się, że dysfunkcje fizyczne nie wykluczają do bycia Kochanym. W komentarzach na YouTube, pod filmami z naszym udziałem przeczytałem kiedyś, że moja Żona jest ze mną tylko dlatego, że ma taki fetysz.. I naprawdę, wtedy mnie zamurowało. To jest jakaś masakra co ludzie wymyślają, by wytłumaczyć fakt, że piękna Kobieta jest z jakimś facetem na wózku.
Jednak – my, niepełnosprawni musimy zdać sobie sprawę, że nie każdy musi nas akceptować i rozumieć. Zauważyłem też, że czasem jesteśmy zbyt bardzo roszczeniowi, bo – “nam się należy” i koniec. Jeśli będziemy tworzyć wśród otoczenia jedynie fałszywy obraz takich “biednych kalek”, które wymagają tylko wsparcia, to nic dobrego z tego nie przyjdzie.
Pierwszy krok jest najtrudniejszy – może to wyświechtane stwierdzenie, ale jednak prawdziwe!
Ja, wiele razy robiłem ów “pierwszy krok” i nie jeden raz upadałem. Niejednokrotnie też się poddawałem, bo przecież – nic dobrego mnie nie spotka – co mogę dać drugiemu człowiekowi, by wnieść jakąś wartość w jego życie?.. nic – takie myśli kłębiły mi się po nocach.
Czasem chyba trzeba dostać nieźle po dupie, by obudzić się z takiego letargu depresyjnych myśli. Osobiście miałem już dosyć trwania tego bezsensu. W takich sytuacji są zazwyczaj dwa wyjścia.
Pierwsze – nie polecane – to pierdzielnąć wszystko w pizdet i poddać się rutynie. Lub, drugie – zdecydowanie bardziej rekomendowane – to wziąć swe cztery litery i zacząć zmiany. Niekiedy całkiem niezłym paliwem napędowym do rozpoczęcia zmian jest tzw. “wkurrwienie”. Tylko – UWAGA – to musi być solidne i dobre “wkurrwienie” – pod tytułem “Chcę coś zmienić w swoim życiu” i robić ku temu zdecydowane kroki. Byle mrzonka nie wystarczy.
Wybaczcie proszę ten dość ostry język, ale chcę nadać temu pewnego patosu, który mam nadzieję, że pozwoli Wam zrozumieć lepiej to, co chcę Wam przekazać.
Jeśli jesteście mieszkańcami Domów Pomocy Społecznej lub po prostu siedzicie przed komputerem, w swoim domowym azylu. To pierwszym krokiem – moim zdaniem – powinno być wyjście do ludzi. Pytacie mnie; jak?
Poszukajcie – w swojej okolicy – stowarzyszeń lub fundacji działających na rzecz niepełnosprawnych, które opierają się na wolontariacie. W takich organizacjach często można spotkać młodych, otwartych ludzi, którzy naprawdę mają poukładane w głowach.
Zdradzę Wam, że bardzo długo się przed tym broniłem – i nie tylko dlatego, że bałem się wyjść ze swojej strefy komfortu, ale także dlatego, że nie chciałem spędzać czasu wśród innych niepełnosprawnych – uważałem się za “lepszy sort”.. kurcze, naprawdę tak było. Jednak, na szczęście dziś już wiem, że to pstro-prawda! Wielu stawia mnie za wzór, ale nie czuję się tego godny.
No tak, tylko po co piszę te artykuły. Na pewno nie po to, aby cokolwiek Wam narzucać lub komukolwiek coś zarzucać. Ja mam po prostu nadzieję, że ktoś czytając moje słowa utożsamia się z tym, co piszę i zmienię choć trochę perspektywę – natchnę do podjęcia tego wyzwania, jakim jest Życie. Taki jest mój, nasz cel.
Nie obawiajcie się więc wychodzić do ludzi. Relacja z drugim człowiekiem jest jednym z wspaniałych darów od Boga. Oczywiście – nie każdy będzie Was akceptować, tolerować i vice versa – to jest naturalne, nie należy się zniechęcać. Odkąd jestem otwarty na ludzi – wszystko jakoś się toczy – czasem lepiej, a czasem gorzej. Lecz ważne, że się toczy do przodu.
Artykuł Do Osób Niepełnosprawnych pochodzi z serwisu MiłośćBezTABU.
]]>